niedziela, 30 listopada 2014

Łatwo i nie łatwo. To w końcu jak to zrobić?

Mam wrażenie jakbym gdzieś hibernowała w okolicznościach bliżej nie zbadanych. Tylko dlaczego i po co?
Otuż kiedy chcecie coś od drugiego człowieka, no wiadomo warto porozmawiać. To najlepsza droga do porozumienia. Okazuje się jednak, że nie taka łatwa. I gdyby wszystko zależało od nas...

Dzisiaj spięcie zaczęło się na froncie pory przed obiadowej. Chodziło o wspólżycie, z którym ja kobieta mam problem. Dlaczego?
Okazuje się że wpływ na moje chcenie, nazywając to tak nie określenie brzydko, ma stosunek, więź emocjonalna teraźniesza z Mr. Te. Wiesz, takie proste zachowania, bycie miłym, serdecznym, takim delikatnym, a zarazem namiętnym, i nie ukrywającym za tym podstępnego zalądku istoty współżycia... Po prostu zrozumienie mnie, to widocznie jakaś fraszka. Rozmawiając z Mr. Te. mam wrazenie jakbym oczekiwała co namniej gwiazdki z nieba. A prezcież zrozumienie mojej potrzeby i postaranie się, rozmowa, mogłoby tak wiele zmienić. I czy zostawienie kobiety z takim problemem, takie poczucie że to ja powinnam coś z tym zorbić,  osamotnienie, przecież to najgorsze. Dotyka mnie od palców po czubek głowy. Wystarczyłoby zatroszczyć się o Mrs. Tomkowską, o jej słowa, posluchać, może spróbować... A nie skreslić wszystko bo wymagasz.
Tak bardzo staram się być milsza delikatniejsza.. Tak, zaczęłam się starac być Kobietą przez wielkie Ka. Taką jaką chciałabym być. Paradoksalnie ujednolicona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz